31 maja 2019

UMILACZE MIESIĄCA #3. MAJ 2019


Ostatni wpis z tej serii pojawił się na blogu prawie dwa lata temu.. ale wracam do serii z podkulonym ogonem i mam nadzieję, że i Wy znajdziecie w niej coś dla siebie. Maj był dla mnie miesiącem ciągłych inspiracji. Przeczytałam fajną książkę, obejrzałam kilka ciekawych filmów, trafiłam na super profile na instagramie, a także znalazłam interesujące kanały na youtube. Uwielbiam kiedy w miesiącu tak dużo się dzieje. Należę do jednej z tych osób, które do tworzenia nowych treści stale potrzebują nowych inspiracji. Czy to w formie zdjęć, filmu czy nowego otoczenia. Także pod tym względem jestem bardzo usatysfakcjonowana z minionego miesiąca.

Bez zbędnych wstępów, zapraszam więc na moje odkrycia ostatniego miesiąca, które musicie poznać!

"Wystrzegaj się Futury" to fenomenalna książka o jednej z najbardziej popularnych czcionek świata. Po jej przeczytaniu Wasze codzienne zakupy już nigdy nie będą takie same. Zaczniecie zwracać uwagę na fonty dosłownie na wszystkim. Będziecie zastanawiać się czy coś zostało napisane Futurą, Helveticą czy Times New Roman. Futura to czcionka, którą używają największe korporacje już od dawna. Autor zastanawia się, co takiego sprawia, że ten font jest stale modny, mimo zmieniających się czasów i upływu lat. Dlaczego największe firmy wiedząc, że jest on dosłownie wszędzie, nadal z niego korzystają. "Futura okazała się najtrwalszym osiągnięciem typograficznym swoich czasów - to właśnie ona przez dziesięciolecia kształtowała sceny dizajnu, reklamy i komunikacji publicznej. Dziś nadal jest bardzo widoczna. Codziennie oglądasz na żywo spektakle z jej udziałem - występuje na poczcie, w centrum handlowym i w niezliczonych projektach studentów dizajnu, bo okrąglutkie "O" i szpiczaste "M" czy "V" idealnie nadają się do abstrakcyjnych kompozycji typograficznych czy ekspresyjnych znaków słownych.". Książkę czytało mi się bardzo dobrze. Pozycja jest bogato ilustrowana, przez co
tekst w książce jest rozłożony w taki sposób, że jej czytanie to sama przyjemność. Autor porusza wiele zagadnień i widać, że nad analizą Futury spędził kilka dobrych lat swojego życia. Książka napisana jest przystępnym językiem, a informacje bardzo dobrze się przyswajają. Dużo z niej wyniosłam i cieszę się, że trafiła w moje ręce. Polecam tę pozycję wszystkim miłośnikom dizajnu oraz osobom, które stale poszukują nowych, niebanalnych informacji. Dla mnie 10/10!


"Uliczne jedzenie" to serial na platformie Netflix, który bardzo mnie zaciekawił i poruszył. Na razie jest tylko jeden sezon, w którym do obejrzenia mamy 9 odcinków. Wszystkie z nich dotyczą jedzenia ulicznego w Azji. Pojedynczy odcinek to całkiem nowe miejsce, z niezależnymi od siebie historiami. Dlaczego serial mnie poruszył? Otóż bohaterowie przedstawieni w poszczególnych odcinkach, niosą ze sobą niesamowite historie. Los płatał im figle, jednak mimo to, potrafili się mu przeciwstawić i odnieśli sukces. Opowiadają o swoich przygodach, rozczarowaniach, potknięciach i pierwszych dobrych chwilach. Ich historie są tak niesamowite, że mam ochotę rzucić wszystko i pojechać w te  miejsca, poznać tych ludzi i zarazić się tą wielką miłością do gotowania. Szczególnie pierwsze dwa odcinki wywarły na mnie ogromne wrażenie, ponieważ poznajemy w nich starsze osoby, które tak kochają to, co robią, że nie zamierzają opuszczać ukochanych biznesów. Pokazują, że w życiu naprawdę wszystko jest możliwe, jeśli się nie poddajemy. Udowadniają, że nawet jeśli prowadzimy przydrożną restaurację, mamy szansę na zdobycie gwiazdki Michelin. Serial wzrusza, ciekawi i daje nadzieję. Nadzieję na spełnienie najskrytszych marzeń. Szczerze polecam, nie tylko miłośnikom jedzenia. Zwłaszcza przed wycieczką do Azji.

"Kultowe ciuchy" to kolejna, świetna propozycja od Netflixa. To prawdziwa gratka dla pasjonatów mody. Każdy odcinek poświęcony jest innej rzeczy. Mamy opowieści o dżinsach, koszulach, klasycznej kracie, fedorach, adidasach, skórzanych kurtkach.. Odcinki prowadzi niezwykle charyzmatyczny mężczyzna, który trochę z powagą, trochę z humorem przeprowadza wywiady i zabiera nas w coraz to nowe miejsca, które bezpośrednio związane są z omawianym tematem. Oprócz historii możemy poznać wielu ciekawych i interesujących ludzi, którzy bardzo często są tak zafascynowani tym co robią, że zarażają innych swoją pasją. Szczególnie zapamiętałam odcinek od sneakersach i człowieka, który robi z nich niesamowite maski np. dla znanych raperów. Utwierdziło mnie to w przekonaniu, że w Stanach wszystko jest możliwe. Jestem miłośniczką historii mody, więc dla mnie serial jest strzałem w dziesiątkę. Brakuje mi takich produkcji w Polsce.. ale może kiedyś?

"The True Cost" to film, który powinien zobaczyć każdy. Dostępny w serwisie Netflix, porusza bardzo ważne kwestie. Od problemu związanego z wyzyskiem kobiet w szwalniach, aż po globalny problem uprawy bawełny czy rządu w Bangladeszu. Czytałam już kilka książek w tym temacie, jednak nie wywarły na mnie aż takiego wrażenia jak film. Być może dlatego, że co innego jest wyobrażanie sobie czegoś, a rzeczywiste zobaczenie. Nie chodzi w nim o piętnowanie marek, które korzystają z usług tego typu szwalni, a zwrócenie uwagi na światowy problem.

"Minimalizm. Dokument o rzeczach ważnych" to ważny dla mnie film. Po jego obejrzeniu przewartościowałam w swojej głowie kilka spraw. Lubię takie dokumenty, które wywierają na mnie wpływ. Tak było też w tym przypadku. Poznałam historię ludzi, którzy w korporacjach zarabiali ogromne pieniądze, pracowali od rana do wieczora, często nawet w domu, bez wolnych dni. Zero czasu dla siebie, dla rodziny, na życie. Może się wydawać, że jeśli ktoś zarabia zawrotne sumy, to jest szczęśliwy, ale wszyscy, którzy tego doświadczyli mówią, że czasu nikt nie cofnie, a rzeczy materialne w pewnym momencie przestają uszczęśliwiać. Poznajemy historię mężczyzny, który dla pracy w korporacji poświęcił swoje najlepsza lata życia. W międzyczasie umarła mu mama, a żona zażądała rozwodu. Facet spadł na samo dno, mimo 200 tys. dolarów miesięcznie. W końcu się zwolnił, wyprzedał cały majątek i wiecie czego najbardziej żałuje? Nie rzeczy, a czasu. Czasu, którego nie poświęcił matce i żonie. W dokumencie poznajemy kilka różnych historii, które w efekcie sprowadzają się do jednego wniosku: czas i relacje rodzinne są największą wartością w życiu. Oczywiście nie chodzi
tu o to, by od razu żyć jak mnich i wyprzedać wszystko co się ma, rzucić pracę i wyjechać w góry. Ten film uświadamia, że dążenie do rzeczy, które tylko teoretycznie są nam potrzebne, nie prowadzi do niczego dobrego. Większość z tych rzeczy, które pragniemy, tak naprawdę niczego nie wnoszą do naszego życia. Pragniemy ich, ponieważ jesteśmy podatni na reklamę i sugestię. Portale takie jak Instagram czy Facebook wymuszają na nas kupno nowej pary butów za 500 zł, mimo iż mamy 5 podobnych w swojej szafie. A moglibyśmy przecież przeznaczyć te pieniądze na coś bardziej wartościowego, np. podróże. Wiele jeszcze mogłabym wymieniać, jednak nie o to chodzi. Koniecznie zobaczcie ten film. Myślę, że zmieni on Wasze poglądy. Jest on dostępny w serwisie Netflix.

"Leaving Neverland" to film, który powinien obejrzeć każdy, niezależnie od tego czy jest fanem Michael Jacksona czy nie. Dokument składa się z dwóch części, a każda z nich trwa dwie godziny. Szczerze mówiąc, całość jest troszkę za bardzo rozwleczona poprzez wstawki, w których wypowiadają się członkowie rodziny osób poszkodowanych, które tak naprawdę nie mają z całą sprawą nic wspólnego, ale ok. Skoro takie było zamierzenie twórców, nic na to nie poradzę. Muszę zaznaczyć, że jestem fanką Michaela i nadal szanuję go jako świetnego artystę, na którego miejsce nasza planeta nie ześle nam już nikogo. Pomijając ten fakt, starałam się podejść do filmu na chłodno, bez emocji, bez oceniania. W dokumencie wypowiadają się głownie dwaj dorośli mężczyźni, którzy bardzo dokładnie opisują zdarzenia, które według nich miały miejsce nie tylko w Neverland, ale także poza nim. Przyznam szczerze, że do momentu obejrzenia filmu, miałam o pedofilach całkiem inne wyobrażenie. Kojarzyli mi się głównie z gwałceniem dzieci, a okazuje się, że podchodzą oni do nich bardzo psychologicznie. Mężczyźni z dokumentu, mimo traumatycznych przeżyć jakie zafundował im Michael, nadal wypowiadają się o nim pochlebnie i z szacunkiem. Michael nawiązywał z chłopcami niesamowitą więź, którą budował przez następne lata. Nawet jako nastolatkowie, chłopcy wyczekiwali na kolejny telefon od gwiazdora. Byli z nim niesamowicie zżyci. To uświadomiło mi, że pedofilia ma głębsze podłoże niż może się wydawać. W dokumencie zabrakło mi wypowiedzi z tej drugiej strony. Poznajemy tylko wersję ze strony rodziny chłopców. Ok, Michaela już nie ma, ale przecież mogli wypowiedzieć się np. psychologowie lub eksperci zajmujący się tematem związanym z pedofilią. Nie lubię filmów dokumentalnych, które są stronnicze. Jednak mimo wszystko polecam obejrzeć film wszystkim rodzicom, by zobaczyć jak głęboką więź pedofil potrafi zbudować z dzieckiem, oraz jak taka relacja wpływa na dorosłe życie. Pomijając już sam fakt, że chodzi o Jacksona jeśli nie jesteście jego zwolennikami. Film do obejrzenia na HBO GO.

"Nie mów nic nikomu" to bez wątpienia najgłośniejszy film minionego miesiąca. Wielkie gratulacje dla braci Siekielskich, którzy postanowili nagłośnić problem pedofilii w kościele. W 5 dni od premiery, film w serwisie Youtube obejrzało ponad 17 milionów widzów. Szczerze polecam go wszystkim Polakom. Problem pedofilii przejawia się wszędzie, jednak tam gdzie nie powinien on wystąpić w ogóle, okazuje się, że jest największy. W przeciwieństwie do Kleru, film Siekielskiego jest dokumentem. Wypowiadają się w nim prawdziwe ofiary. Problem jest o tyle poważny, że po premierze filmu, zgłaszają się ciągle nowe osoby, które również przeszły przez to piekło. Ogólnie rzecz biorąc, już dawno wiedziałam, że taki problem występuje w kościele katolickim, dlatego tym bardziej cieszę się, że został on tak nagłośniony. Mam ogromną nadzieję, że wszyscy przestępcy trafią tam gdzie ich miejsce, czyli do więzienia. Jeśli jeszcze jakimś cudem nie widzieliście filmu - szczerze polecam.

Muzyka Bilie Eilish to moje największe odkrycie ostatnich miesięcy, jednak w maju słuchałam jej bardzo często. Szczególnie kawałek "Bad Guy", przy którym jazda samochodem jest jeszcze większą przyjemnością.

Profil na instagramie BLEUMODE to istna kopalnia modowej i dizajnerskiej inspiracji. Cały profil oraz zdjęcia tworzy jeden z najlepszych streetowych fotografów na świecie - Julien Boudet.

I to już wszystko, co według mnie było godne polecenia w maju. Teraz czas na zbieranie inspiracji czerwcowych. Dajcie znać w komentarzu, czy coś Was zainteresowało. 
więcej o mnie

Brak komentarzy

Prześlij komentarz

Instagram