22 maja 2019

MOJE TOP PRODUKTY DO PIELĘGNACJI ULTRA SUCHEJ SKÓRY


Moja skóra jest bardzo problematyczna. Latem nie sprawia mi dodatkowych kłopotów, jednak jesień i zima to całkiem inna historia. Szczerze mówiąc, nigdy nie należałam do osób z gładką, piękną i lśniącą cerą. Zawsze miałam duże niedoskonałości, a po 17 roku życia, pojawiło się pierwsze atopowe zapalenie skóry. Mimo tego, że codziennie wypijam ok. 2 litrów wody, moja skóra jest tak przesuszona, że bez odpowiedniej pielęgnacji, po dwóch, trzech dniach jest zaczerwieniona, swędzi i dosłownie sama się łuszczy. Liczne wizyty u dermatologów i pełne chemii maście, pomagały tylko na chwilę. Zrozumiałam, że taka już moja uroda i, że bez odpowiedniego kremu ani rusz. Wyrobiłam więc w sobie nawyk codziennej pielęgnacji, która jest już dla mnie normą.

Staram się używać produkty jak najbardziej naturalne. Testuję różne rzeczy. Czasem z apteki, czasem z drogerii, ale kiedy już coś mi się sprawdzi, to produkt zostaje ze mną na bardzo długo. Od czasu do czasu, również sama tworzę naturalne kosmetyki z tego co akurat znajdę w kuchni. Podobno jest taka niepisana zasada, żeby nakładać na skórę tylko to, co możemy zjeść. Trochę się z tym zgadzam, ale staram się nie popadać w paranoję. Jeśli chodzi o robienie makijażu nie zwracam aż takiej uwagi na skład (choć jestem coraz bardziej świadoma i ciągle się uczę), natomiast jeśli w grę wchodzi pielęgnacja, to staram się wybierać produkty najbardziej przyjazne memu zdrowiu. Makijażu nie wykonuję codziennie, a kremy i peelingi stosuję regularnie, więc dbam o to, co na siebie nakładam. Wam również polecam taką praktykę, nie tylko przy skórze wrażliwej czy problematycznej. O każdą trzeba dbać.

Stworzyłam listę produktów, które super sprawdzają się na mojej ultra suchej skórze. Nie tylko do twarzy, ale również i całego ciała. Pamiętajcie, by traktować ją bardziej jako inspirację lub listę produktów do przetestowania, ponieważ każda skóra jest inna, a to, co sprawdza się u mnie, wcale nie musi sprawdzać się u Was. Gwarantuję jednak, że dwa peelingi, które wykonacie sami w domowym zaciszu, sprawdzą się u każdego!

TRIO Z THE ORDINARY

Marka The Ordinary szturmem weszła do świata kosmetyków. Przykuła uwagę trzema aspektami: naturalnym składem z dość wysokimi stężeniami witamin, niską ceną i minimalistycznym, trochę laboratoryjnym opakowaniem. Na początku byłam do niej dość sceptycznie nastawiona, do czasu, gdy nie kupiłam pierwszego produktu. Obecnie stosuję trzy, moim zdaniem absolutne hity marki. AHA 30% + BHA 2% Peeling Solution, czyli kwasowy peeling do twarzy, który złuszcza skórę na wielu poziomach. Zdecydowałam się na niego, ponieważ mam masę niedoskonałości i zanieczyszczone pory, a suche skórki nie ułatwiają sprawy. Stosuję go jako intensywnie złuszczającą kurację, która niesamowicie oczyszcza, lekko wygładza, rozjaśnia i odświeża koloryt mojej skóry. Stosuję go raz w tygodniu. Ważne by robić to regularnie, by zauważyć efekty. U mnie sprawdza się genialnie. Niacinamide 10% + Zinc 1% to serum z witaminą B3 i cynkiem, które stosuję codziennie przed pójściem spać. Nakładam je pod krem na noc. Doskonale nawilża, zmniejsza produkcję sebum, a także zauważyłam redukcję wielkości porów. Super sprawdza się także przy niedoskonałościach, które posiadam. To dzięki niemu zapomniałam co to są zaczerwienienia czy podrażniona skóra. Nie tylko zapobiega, ale także leczy. Caffeine Solution 5% + EGCG to serum pod oczy z kofeiną i ekstraktem z zielonej herbaty. Po zmyciu korektora pod oczami, serum jest dla mnie wybawieniem. Niesamowicie nawilża i poprawia elastyczność. Po dwóch tygodniach codziennego stosowania zauważyłam nawet redukcję ceni pod oczami. Używam codziennie wieczorem. Nakładając je, wykonuję palcami lekki masaż kolistymi ruchami. Czasem też wklepuję, by pobudzić skórę. Warto wspomnieć, że produkty The Ordinary nie zawierają alkoholu, silikonów, parabenów, olejów, glutenu czy soi.

DUET OD TOŁPA ESTETIC

Rok temu pierwszy raz przetestowałam kremy do twarzy z serii estetic. Tak bardzo się z nimi polubiłam, że stosuję je do dziś. Na dzień, idealnie sprawdza mi się krem intensywnie nawilżający. Wg producenta przeznaczony jest do skóry wrażliwej, odwodnionej, suchej i podrażnionej, czyli takiej jak moja. Już po pierwszym tygodniu stosowania czułam, że moja skóra przechodzi na inny poziom. Takiego nawilżenia nigdy w ciągu dnia nie miałam, zwłaszcza gdy wiatr dosłownie wysuszał mi skórę twarzy. Krem eliminuje uczucie ściągnięcia i dyskomfortu. Odbudowuje mikrouszkodzenia i co dla mnie najważniejsze - niesamowicie nawilża. Podobnie jest z kremem stymulującym nocną regenerację. Po przebudzeniu moja skóra jest wręcz tłusta, a to świadczy o tym, że krem chroni przed ucieczką wody w czasie snu. Pokochałam te kremy tak mocno, że to już moje 4 opakowanie. Są dość wydajne i szybko się wchłaniają. Kremy nie zawierają sztucznych barwników, silikonów, oleju parafinowego, parabenów i donorów formaldehydu.

HEMP BODY OLI OD BEST BUDZ

To olejek do ciała na bazie konopii z wyciągiem z eukaliptusa i olejem z awokado. Bardzo tłusty, jednak jego konsystencja jest dość płynna. Dozownik z pipetą bardzo dobrze się sprawdza. Olejek w swoim składzie posiada same naturalne składniki. Bardzo dobrze nawilża całe ciało, szybko się wchłania i ma piękny, ziołowy zapach, który bardzo orzeźwia. Kupiłam go w TkMaxx na próbę i okazało się, że na mojej skórze sprawdził się świetnie. To moje kolejne opakowanie. Używam zawsze po kąpieli. Mimo swojej płynnej konsystencji jest wydajny i wystarczy spokojnie na dwa, trzy miesiące. Super sprawdza się również jako olejek do masażu. 

OCZYSZCZANIE TWARZY

Lubię produkty marki Tołpa, ponieważ dobrze współgrają z moją skórą. Do codziennej pielęgnacji używam świetnej, węglowej pasty złuszczającej do mycia twarzy. Stosuję codziennie wieczorem. Pasta ma w sobie lekkie drobinki, które lekko złuszczają skórę, głęboko ją przy tym oczyszczając ze wszystkich zanieczyszczeń. Wygładza, odświeża, matuje, zwęża pory, regeneruje, nawilża i pozostawia uczucie czystości. Lubię to uczucie lekkiej, świeżej i czystej skóry po jej użyciu. Jest o wiele bardziej delikatniejsza niż peeling, ale oczyszcza bardziej niż zwykłe mydło. Dla mnie produkt idealny. Tani, wydajny oraz odpowiedni dla mojej skóry. Raz w tygodniu stosuję peeling 3 enzymy o genialnym, owocowo-tropikalnym zapachu. Działa jak peeling, ale nie zawiera drobinek ani kwasów AHA. Usuwa zrogowaciały naskórek dzięki trzem aktywnym enzymom. Po nałożeniu na twarz, peeling powoduje u mnie uczucie lekkiego szczypania, jednak po chwili to uczucie znika. Trzymam go na twarzy zwykle ok. 15-20 min, następnie zmywam letnią wodą. Twarz jest 
oczyszczona, gładka, nawilżona, rozjaśniona oraz bardzo ładnie pachnie. Peeling jest gęsty, wydajny i bardzo wygodny w użyciu. Maska czarny detox to produkt, który używam dwa razy w tygodniu po porządnym oczyszczeniu i złuszczeniu skóry twarzy. Traktuję ją jako dopełnienie całej kuracji. Po regularnym stosowaniu zauważyłam zmniejszenie porów, a co za tym idzie mniej zaskórników. Bardzo odpowiada mi jej konsystencja. Produkt jest wydajny, a skóra głęboko oczyszczona, wygładzona i nawilżona.

NATURALNE PEELINGI DO CIAŁA

Domowe peelingi do ciała, to świetna alternatywa dla drogeryjnych kosmetyków. Przygotowanie ich jest bardzo proste i szybkie, ale największym plusem jest fakt, że dokładnie znamy skład produktu. Przygotowałam dwa peelingi do ciała, które świetnie sprawdzają się podczas kąpieli, a także intensywnie nawilżają. Peeling korzenny to niezwykle aromatyczny i odżywczy kosmetyk, który działa niezwykle korzystnie na nasze samopoczucie, a jego gruboziarnista konsystencja pozwala na dokładne usunięcie martwego naskórka z całego ciała. Składniki: 1 szklanka cukru, 1/3 szklanki oleju kokosowy, 1/4 łyżeczki cynamonu, 1/4 łyżeczki kardamonu, szczypta gałki muszkatołowej. Wszystkie składniki mieszamy do czasu ich połączenia. Mus pomarańczowy to genialny, bardziej delikatny od korzennego, peeling o niezwykłym aromacie pomarańczy. To uniwersalny produkt, do każdego rodzaju skóry. Złuszcza, nawilża, odżywia, a ponadto ma aksamitną konsystencję delikatnego musu. Skórka z pomarańczy nadaje mu delikatny aromat, oraz ma 

korzystne działanie dla naszej skóry. Składniki: 1 szklanka cukru, 1/2 szklanki oleju kokosowego, skórka z 1 pomarańczy, sok z 1 pomarańczy. Wszystkie składniki mieszamy do momentu ich połączenia. Olej kokosowy, który jest jednym z głównych składników w/w peelingów,  ma zbawienne działanie dla suchej skóry. Odbudowuje ją, nawilża i odżywia. Prawda, że proste?

BALSAM DO UST EVREE 

Balsam ma ładne, plastikowe opakowanie o pojemności 10 ml. Po jego otworzeniu z pojemniczka wydobywa się przyjemny i dość intensywny zapach pomarańczy (mój balsam jest pomarańczowy, ale dostępne są różne rodzaje). Produkt sam w sobie po nałożeniu jest przezroczysty o konsystencji wazeliny. Aplikuję go na usta palcem. Dobrze się rozprowadza, ekspresowo nawilża, a usta dosłownie od razu stają się bardziej miękkie i wygładzone. W składzie balsamu znajdziemy takie hity jak olej kokosowy, olej z awokado, olej jojoba, masło shea czy masło kakaowe. Można używać go nie tylko na usta, ale również na całe ciało. Z uwagi na małe opakowanie używam go tylko do ust, ale na dłoniach również sprawdza się genialnie. Balsam jest moim wybawieniem zimą i jesienią, kiedy moje usta są jeszcze bardziej spierzchnięte niż zwykle. Na jego korzyść przemawia również cena, która wynosi ok. 10 zł, a czasem na promocji balsam można dorwać nawet za 5 zł.

NAWILŻAJĄCA MGIEŁKA DO TWARZY OD PEARLESSENCE

Kolejny super produkt, który kupiłam na próbę w TkMaxx. Świetnie sprawdza mi się latem, kiedy chcę odświeżyć skórę i nadać jej trochę blasku w ciągu dnia. Tak jak wspominałam wcześniej, na co dzień się nie maluję, więc nic mnie nie ogranicza. Wyciąg z aloesu i zielonej herbaty nawilża, odżywia i rozjaśnia skórę. Mgiełka sprawdza mi się głównie w miesiącach letnich, zwłaszcza nad morzem, gdzie moja skóra narażona jest na dodatkowy wiatr i przesuszenie. Mam ją zawsze w torebce i nie wyobrażam sobie bez niej lata. Polecam Wam również od czasu do czasu zaglądać do działu beauty w TkMaxx. Można za fajne pieniądze dorwać coś naturalnego, co później może okazać się dla Waszej skóry strzałem w dziesiątkę.

I to już wszystkie produkty, z którymi obecnie się nie rozstaję. Jest ich trochę, ale część z nich jak np. peelingi, używam dwa razy w tygodniu, więc ta liczba na co dzień jest troszkę mniejsza. Dwa razy w tygodniu wypada pełna i dość długa pielęgnacja, ale uwierzcie mi, że bez niej moja skóra nie funkcjonuje dobrze. Staram się również odżywiać bardzo zdrowo i pić conajmniej 2 litry wody dziennie, jednak mimo wszystko stan mojej odwodnionej skóry nie poprawił się na tyle, bym mogła zrezygnować z całej tej pielęgnacji. Ale plus jest taki, że dzięki odpowiedniej diecie, moje niedoskonałości znikają, a to już dla mnie bardzo duże osiągnięcie!


więcej o mnie

Brak komentarzy

Prześlij komentarz

Instagram