#179. ATLAS SZCZĘŚCIA - Helen Russell

Moja ocena: 4/5
Tytuł: Atlas szczęścia
Tytuł oryginalny: Atlas of Happiness
Autor: Helen Russell
Wydawnictwo: Insignis
Liczba stron: 288
Data wydania: 14.11.2018
Cena katalogowa: 39,99 zł

Hygge, ikigai, dolce far niente, petta reddast - to tylko jedne z bardzo wielu określeń (i sposobów) na szczęśliwe życie. Co kraj to obyczaj. Jednak każdy kraj ma również swój sposób na szczęście. Np. we Włoszech przyjęto zasadę słodkiego leniuchowania w porze, w której u nas teoretycznie ruch po restauracjach i sklepach zawsze jest największy. Natomiast na Islandii, mieszkańcy przyjęli zasadę petta reddast czyli przeświadczenie, że co by się nie działo, zawsze jakoś się ułoży. To na pewno pomaga im przetrwać trudny czas. Nie ważne ile określeń na szczęście znamy, jaką filozofię przyjmiemy - trzeba zgodzić się z jedną znaną od lat prawdą - wszyscy szukamy optymizmu. A ta książka pokazuje jak ważną rolę pełni on w naszym życiu. 

"Wszyscy możemy być szczęśliwi, a sposobów na osiągnięcie tego stanu jest mnóstwo."



"Atlas szczęścia" to pięknie wydana, urocza pozycja, która przybliża nam 33 sposoby na szczęście z różnych stron świata. Poznajemy 33 obywateli różnych państw, którzy dzielą się z nami swoimi sposobami na radzenie sobie ze stresem, problemami, pędem.. Autorka w tych kilku rozdziałach opisuje mentalność mieszkańców, styl życia, uwarunkowania. Tłumaczy skąd w danym kraju taki, a nie inny sposób postrzegania szczęścia. W książce państwa te ułożone są alfabetycznie, co jest moim zdaniem zabiegiem tutaj idealnym. Kiedy mam chandrę biorę do ręki tę przepiękną książkę, otwieram na wymyślonej literce alfabetu i czytam. Czytam o szczęściu. Szczęście dodaje blasku i koloru naszemu życiu. Bez szczęścia nasze życie jest niekompletne, więc fajnie mieć pod ręką książkę, która przypomina o nim na każdej stronie.


Rzeczywistość bywa brutalna. Oglądając wiadomości z TV, przeglądając najnowsze newsy w internecie ma się wrażenie, że żyjemy w świecie, na którym panuje tylko przemoc, nienawiść i gniew. Na próżno szukać informacji o narodzinach, szczęśliwych chwilach.. tylko wypadki, katastrofy, huragany.. Można nieźle popaść w marazm, a przy tym zapomnieć jak piękne jest życie. A każdy z nas jest jego kowalem. Dlatego tak ważne jest, by umieć odnaleźć swój sposób na szczęście w świecie, w którym zewsząd zalewani jesteśmy informacjami o nieszczęściach. A ta mała książeczka pokazuje nam jak obywatele różnych państw radzą sobie z tą samą codziennością co my. 

Podsumowując, jeśli macie ochotę na książkę, która Was rozbawi, wprawi w lekką zadumę, a także naładuje Was pozytywną energią to zdecydowanie warto po nią sięgnąć. Gdy ją czytałam, uśmiech nie schodził mi z twarzy. Pewne sposoby były dla mnie dziwne, inne zaskakujące, a jeszcze inne bardzo bliskie memu sercu. Jeśli miałabym wskazać Wam moje sposoby na szczęście to zdecydowanie będzie rodzina, kominek, herbata, książka, koc, dobre jedzenie i Netflix. Nic więcej mi nie potrzeba. Są oczywiście jeszcze inne rzeczy, które ładują mnie pozytywnie, jak np. podróże, no ale to te poprzednie dają mi pełnię szczęścia. Może to zbyt trywialne, ale dobrze mi z tym.


A jakie są Wasze sposoby na szczęście? :) Dajcie znać, jestem bardzo ciekawa. 



Spodobał Ci się ten post?
Polub mnie na facebooku:

* Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości wydawnictwa INSIGNIS 

0 komentarze