#159. OSTATNI LIST OD KOCHANKA - Jojo Moyes

Moja ocena: 3,5/5
Tytuł: Ostatni list od kochanka
Tytuł oryginalny: The last letter from your love
Autor: Jojo Moyes
Wydawnictwo: Znak Literanova
Liczba stron: 512
Data wydania: 10.01.2018
Cena katalogowa: 39,90 zł

"Ostatni list od kochanka" to kolejna, bardzo typowa dla Jojo Moyes historia. Przepełniona romansem, opowieść o miłości tak mocnej, że potrafi przetrwać długie lata rozłąki. Osobiście, od czasu do czasu lubię poczytać tego typu historie. W swojej biblioteczce mam wszystkie książki Jojo i każdą z nich lubię na swój sposób i za coś innego.


Ta książka to dwie historie opowiedziane w jednej opowieści. Jedna dzieje się w czasach dzisiejszych, druga zaś około 50 lat wcześniej. Te retrospekcje nie są przypadkowe. Doświadczenia kobiety z przeszłości wpływają na losy kobiety z czasów obecnych. Jak to w ogóle możliwe?

Poznajemy Ellie (kobieta z czasów obecnych), która dostaje zlecenie od szefowej, by odkopać w archiwum jakieś ciekawe, stare artykuły. Zadanie zupełnie nie ambitne, ale jakże ciekawe. Ellie  natrafia na miłosne listy z przeszłości. Jest nimi tak zafascynowana, że postanawia odnaleźć zarówno nadawcę jak i adresata tego burzliwego romansu i dowiedzieć się czegoś więcej o ich miłości.


"Kilka słów może zakończyć romans albo... wskrzesić utraconą miłość."

Adresatem okazuje się być Jennifer. To kobieta dojrzała, niezwykle dostojna, prowadząca dostatnie życie na początku lat 60-tych, żyjąca u boku cenionego męża. Kobieta jest bardzo znudzona swoim życiem na pokaz, więc wdaje się w romans z Anthonym - jak się okazuje, nadawcą tajemniczych listów. Kobieta jest nieszczęśliwa w swoim dotychczasowym związku i postanawia odejść od męża i na nowo ułożyć sobie przepełnione szczęściem życie z kochankiem. I wtedy, los ma dla niej swoje plany. Jennifer powoduje wypadek samochodowy, w którym traci pamięć. Nie pamięta tego namiętnego i wielkiego uczucia do Anthony'ego i próbuje zacząć funkcjonować u boku zaborczego męża. Szybko jednak okazuje się, że Jennifer nie jest szczęśliwa w tym toksycznym związku. Życie bywa okrutne, jednak postanawia wynagrodzić jej lata cierpień i ponownie po 4 latach, postanawia połączyć kochanków. Uczucie odnawia się w bohaterach, a Jennifer ponownie decyduje się odejść od męża.


Ellie jest irytującą trzydziestolatką, uwikłaną w romans z żonatym mężczyzną. Jest beznadziejnie zakochana, a jej emocje kumulują się coraz bardziej. Sama nie wie co myśleć. A te listy pokazują jej co jest w życiu ważne, a co najważniejsze. Wbrew pozorom kobiety mają ze sobą wiele wspólnego.

Można by pomyśleć, że "Ostatni list od kochanka"to typowa historia rodem z harlequina, jednak mimo wszystko niesie ze sobą jakieś przesłanie. Co jest ważniejsze? Własne szczęście czy trwanie u boku osoby, której nie kochamy? Czy zakochując się w żonatym mężczyźnie/kobiecie możemy patrzeć tylko przez pryzmat własnego dobra? A co z innymi, bliskimi osobami dla tej drugiej osoby? Co z ich uczuciami, zwłaszcza gdy w grę wchodzą dzieci? Książka Moyes porusza moralne tematy związane ze zdradą i własnym szczęściem.


Podsumowując, jeśli szukacie prawdziwej opowieści o miłości, wiecie, takiej lekkiej, niezobowiązującej, na max dwa wieczory to polecam Wam tę pozycję. Zawsze fajnie od czasu do czasu jest się 'odmóżdżyć'. Nie jest to książka najwyższych lotów, ale mimo wszystko mi się podobała. Raz na jakiś czas i taka pozycja jest potrzebna. Ciszę się, że mam ją w swojej kolekcji.

Lubicie książki Moyes? :) Którą najbardziej? Ja pozostaję nadal wierna mojemu nr 1 czyli "We wspólnym rytmie."




Spodobał Ci się ten post?
Polub mnie na facebooku:

*Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości wydawnictwa Znak Literanova. 

0 komentarze