UMILACZE WRZEŚNIA 2017



Mamy ostatni dzień września, dlatego chciałabym zapoczątkować nową serię wpisów, w której będę opowiadała Wam o moich miesięcznych umilaczach, czyli o tym co sprawiało, że miesiąc minął mi dużo przyjemniej. Mam nadzieję, że dzięki tym postom dowiecie się czegoś nowego, poznacie ciekawe książki, artykuły, filmy czy seriale. Nie są to posty w żaden sposób sponsorowane. To jest po prostu to, co ja robię na przestrzeni miesiąca w wolnej chwili.

We wrześniu obejrzałam trzy filmy. Dwa z nich kupiłam w biedronce, a jeden wyszperałam gdzieś w internecie. Każdy z nich był inny, więc ciężko wybrać ten, który podobał mi się najbardziej. Każdy z nich ma w sobie 'to coś' co sprawia, że obejrzę je w przyszłości ponownie. Żaden ze mnie krytyk filmowy, ale postaram się Wam opisać w kilku zdaniach każdy z nich.

McImperium - czyli niesamowita historia wielkiego kombinatora i oszusta (?), bądź jak kto woli, wizjonera i szczęściarza. Film bardzo inspirujący i pouczający zarazem. Inspiruje pod względem dążenia do sukcesu, bogactwa i niekończącego się szczęścia. Uczy natomiast pod względem charakteru - nie można być zbyt naiwnym, bo ZAWSZE obróci się to przeciwko Tobie. Nie chcę za bardzo spoilerować, bo pewnie są osoby, które jeszcze nie znają historii najpopularniejszego fastfooda świata, ale powiem tylko tyle, że początkowy zamysł założycieli marki McDonald's był genialny i niósł ze sobą bardzo fajną ideę. Dopiero później przerodziło się to wszystko w 'śmieciowe' jedzenie. Warto też zaznaczyć, że to właśnie założyciele marki McDonald's jako pierwsi wymyślili i oczywiście zastosowali system 'speedy' w serwowaniu potraw. Jeśli jeszcze nie oglądaliście tego filmu to serdecznie Wam go polecam. Michael Keaton genialnie zagrał swoją rolę, a gdy już poznacie historię McDonald's myślę, że spojrzycie na ten koncern z trochę innej perspektywy.






Factory Girl - czyli film o twórczości Andy'ego Warhol'a (amerykańskiego artysty, głównego przedstawiciela pop-artu), ale przede wszystkim o życiu Edie Sedgwick. Tak dla wyjaśnienia dodam, że Edie była wieloletnią muzą Andy'ego i gwiazdą prawie wszystkich jego filmów z lat 60-tych XX wieku. Film ten opowiada o ich skomplikowanej relacji, oraz o tym, jakim człowiekiem był Andy. Edie wiele przez niego wycierpiała i była wręcz uzależniona od jego towarzystwa. Film nakręcony jest z 'manierą' Andy'ego, więc jest dość ciężki i pewnie nie każdemu się spodoba, jednak moim zdaniem powinien go obejrzeć każdy pasjonat mody. Film jest dość stary, bo ma już 11 lat (2006) i jest typowym filmem biograficznym, które uwielbiam. Przedstawia brutalną prawdę z życia wziętą oraz ukazuje Hollywood z lat 60-tych, w których rządziły sława, pieniądze, imprezy, alkohol i narkotyki. Jak to wszystko wpłynęło na bogatą dziewczynę z Kalifornii? Jeśli interesujecie się modą to koniecznie musicie zobaczyć ten film. Ja zapamiętam go na długo.



YSL - czyli kolejny film biograficzny, ale nie przejmujcie się za bardzo. O ile filmy oglądam głównie biograficzne, tak innymi gatunkami nadrabiam w serialach. Postać samego YSL jest bardzo złożona, dramatyczna i niezwykle interesująca. Jak prawie każda gwiazda, miał swoje 'odchyły' od normy, jednak nie ujmowały mu one w żaden sposób talentu. Człowiek artysta, który ze swojego nazwiska uczynił potężną markę w świecie mody. Film bardzo uczciwie i solidnie przestawia bohatera, który dzięki swej skromności był postacią raczej stroniącą od skandali, jednak sporo wycierpiał z powodu nieukrywanego homoseksualizmu. Wielkim plusem w filmie jest fakt, że reżyser wraz z scenarzysta pokazali nam nie tylko samą historię projektanta, ale również zwrócili uwagę na przełomowe lata dla mody i pokazali, jak zmieniały się kroje ubrań w latach 60-tych i 70-tych. Film obowiązkowy dla każdego zainteresowanego modą. Dodam, iż YSL jest trzecim, moim ulubionym światowej klasy projektantem. Bardzo się cieszę, że powstała ta biografia, i że możemy choć trochę przenieść się do lat, w których działał ten wielki, modowy artysta.






"Wielkie kłamstewka" - serial tego roku! Genialnie nakręcony, zagrany i w pełni zasłużył na wszystkie statuetki, które zebrał. Fenomenalna gra Nicole Kidman, kobiety do granic nieszczęśliwej. Zakończenie, którego nie spodziewał się chyba nikt, a całość to genialnie skonstruowany dramat. Już dawno nie widziałam tak dobrze nakręconego 'ciężkiego' serialu, który idealnie wpisuje się w moje klimaty. Strasznie cieszę się, że trafił w moje ręce i zdecydowałam się go obejrzeć. Polecam z całego serca.






20 lat Harper's Bazaar (wydanie specjalne) - czyli wydanie, w którym znajdziemy same okładki tego pisma zaczynając od początku, czyli 1867 roku. Harper's Bazaar ma już 150 lat, a okładka w gazecie jest praktycznie wszystkim. Zwłaszcza jeśli chodzi o magazyn z branży mody. To od niej zależy czy przyciągnie swoją uwagą potencjalnego czytelnika czy też nie. Znajdziecie tutaj krótką historię pisma no i oczywiście mnóstwo najładniejszych okładek, starannie wyselekcjonowanych. Fajnie można zobaczyć jak pismo ewoluowało i co było modne w danych latach. Patrząc na te okładki, można wyczytać z nich bardzo wiele. Świetne wydanie, które zawsze mnie inspiruje i wracam do niego jak tylko zabraknie mi weny.





"Nie ma się co obrażać" - czyli książka o współczesnych, polskich ilustratorach. Dwadzieścia dwoje młodych i piekielnie uzdolnionych osób, których prace możemy i spotykamy dookoła, a może i nawet o tym nie wiemy. Gazety, okładki płyt, książki, reklamy, widokówki, plakaty...itp. Zadziwiające jest to, co potrafi ludzka wyobraźnia. Na łamach książki znajdziemy ciekawostki i kulisy pracy opisanych tutaj ilustratorów. Początki kariery, inspiracje, dzieciństwo, życie i narzędzia, którymi się posługują przy tworzeniu swoich małych dzieł sztuki. Wszystko opisane w bardzo zabawny sposób. Ja, ostatnio bardzo interesuję się sztuką, a ta książka jeszcze bardziej utwierdziła mnie w przekonaniu, że jest czym się interesować. Jestem pełna podziwu zdolności tych osób, że mają odwagę, wyobraźnię i chęć do działania. Książka jest także przepięknie wydana, co jeszcze bardziej inspiruje. Zarówno historie jak i ilustracje są tutaj bardzo motywujące, a nasze oko nacieszy się za wszystkie czasy. Serdecznie polecam wszystkim. Bardzo fajna i ciekawa pozycja.







"NIKSY" - kolejna książka, którą miałam okazję przeczytać w tym miesiącu, i która niesamowicie mi się spodobała. Postanowiłam o niej wspomnieć, ponieważ w pewnym sensie jest to ważna dla mnie książka. W czasach, których obecnie przyszło nam żyć, dosłownie zalewani jesteśmy zewsząd informacjami i obrazami, nad którymi zwykle nie zatrzymujemy się na dłużej. Dlatego jestem wielką fanką takich wpisów typu "ulubieńcy miesiąca", ponieważ już ktoś wybrał za mnie coś, co warte jest mojej uwagi i poświęcenia czasu. Książka jest powieścią, dość mroczną i czasami przerażającą, w której skandynawskie demony od czasu do czasu wywracają świat do góry nogami. Moim zdaniem jest też pewną metaforą, która idealnie odnosi się do naszych czasów, nas samych jak i rzeczywistości, która nas kreuje. Polecam przeczytać, a na pewno wzbudzi w Was (tak jak i u mnie) pewne przemyślenia. Pióro Nathana Hilla jest genialne! Bardzo w moim klimacie.








"Wszechświat w twojej dłoni" - kolejna, bardzo dobra książka warta Waszej uwagi. Wszechświat jest przepełniony tajemnicą i chyba każdy z nas kiedyś chciał odkryć choć jedną z nich. Uczeń Stephena Hawkinga - Christophe Galfard podejmuje się trudnego zadania, którym jest opisanie czasu i przestrzeni językiem, który zrozumiały będzie dla każdego. Moim zdaniem udało mu się to. Jestem fanką tego typu publikacji, a książki Stephena Hawkinga przeczytałam chyba wszystkie. Byłam ciekawa, czy czymś jeszcze zaskoczy mnie Galfard. I zaskoczył mnie - poczuciem humoru i podejściem do czytelnika, ponieważ zwraca się do niego z prośbą, by ten wyobraził sobie coś lub przemyślał. Wielu autorów raczej zasypuje nas informacjami, tu mamy do czynienia z wolnym przyswajaniem, a po lekturze pewne informacje na pewno zostaną nam w głowie. Te najciekawsze na pewno zapamiętacie na długo. Serdecznie polecam i mam nadzieję, że jak najwięcej osób przeczyta
tę książkę.






'Si' Giorgio Armani - perfumy, które ostatnio zawładnęły mną całkowicie. Idealny zapach, który pokochałam automatycznie, gdy tylko je powąchałam. Bardzo długo utrzymują się na ciele, nie przytłaczają i nie są nachalne. Fajny, delikatny, moim zdaniem idealny zapach na jesień. Czuć w nim minimalizm. Nie jest napompowany zapachami, a ja wyczuwam tutaj głównie trzy nuty zapachowe takie jak: liście czarnej porzeczki, wanilia i paczula. Połączenie ich sprawia, że zapach staje się prosty lecz elegancki i szlachetny. Mój zdecydowany faworyt jeśli chodzi o wrzesień.













Loreal Color Riche Matte nr 634 - postanowiłam napisać też kilka słów o tej pomadce, ponieważ dostaję o nią zawsze dużo pytań. Jest w 100% matowa, nie wysusza ust - powiedziałabym nawet, że je nawilża, taką ma fajną formułę - oraz jest w przepięknym, idealnym na jesień kolorze. Wszystko to sprawia, że noszę ją prawie codziennie, odkąd tylko zaczęła się pogoda na swetry. Jesienią ciągnie mnie do ciemnych kolorów na ustach i paznokciach.





To już wszystkie umilacze tego miesiąca, a jakie są Wasze? Co polecacie zobaczyć, przeczytać, zwiedzić, przetestować? :) Piszcie mi koniecznie, jestem ciekawa co Wam umila wolny czas. 







Spodobał Ci się ten post?
Polub mnie na facebooku:

0 komentarze