#139. NOWA JADŁONOMIA - Marta Dymek

Moja ocena: 4,5/5
Tytuł: Nowa Jadłonomia
Tytuł oryginalny: Nowa Jadłonomia
Autor: Marta Dymek
Wydawnictwo: Marginesy
Liczba stron: 288
Data wydania: 24.05.2017
Cena katalogowa: 69,99 zł

Zapewne ani Marty, ani jej bloga nie muszę Wam przedstawiać. Jej pierwsza książka odniosła niesamowity sukces i chyba żadna pozycja kulinarna na naszym rynku wydawniczym nie doczekała się aż tylu dodruków! Moją opinię na temat tej poprzedniej możecie przeczytać TUTAJ, a dziś napiszę Wam co myślę o "Nowej Jadłonomi" :)


Na wstępie muszę powiedzieć, że Marta wykonała kawał dobrej roboty. Bardzo solidnie przygotowała się do napisania tej książki. Pojechała w podróż szukać kulinarnych inspiracji z całego świata. Zwiedziła ponad 50 krajów, przyglądała się tamtejszej kuchni roślinnej i szukała nieoczywistych połączeń smakowych. I tak oto właśnie powstała ta książka, w której znajdziecie mnóstwo przepisów ze światowej kuchni, w których główną rolę grają nasze rodzime owoce i warzywa. Ta książka to prawdziwy rolls-royce wśród roślinnych pozycji kulinarnych. Nie wyobrażam sobie nie mieć jej na półce. Przepisy są genialne, proste i szybkie (głównie jednogarnkowe), a do tego zjecie tyle nowych potraw, że 'orgazm smakowy' gwarantowany!



Marta pracowała nad książką ponad 2 lata i widać, że jest ona dokładnie przemyślana. Autorka serwuje nam garść wskazówek, m.in. jak używać orientalnych przypraw aby nie przesadzić. Udowadnia, że kuchnia roślinna również potrafi być smaczna, pełna wyobraźni, kolorowa i przede wszystkim nie musi rujnować portfela. Z książki dowiecie się jak zrobić chłodnik z kalafiora, herbacianą zupę pomidorową czy faux gras. Jest tu tyle ciekawych przepisów, że nie będziecie wiedzieli od którego zacząć. :) Nie wiem jak Wy, ale ja uwielbiam podział w książkach kulinarnych na np. śniadania, obiady i kolacje. Moim zdaniem ułatwia to poruszanie się po lekturze i tego zabrakło mi w poprzedniej pozycji. Na szczęście w tej to wszystko jest, dzięki czemu książka jest bardzo przejrzysta i czytelna. Do tego mamy przepięknie zdjęcia, nie tylko samych potraw, ale także i autorki oraz jej podróży. Książka jest przepięknie wydanym albumem, którego okładka również przykuwa niemałą uwagę. Bardzo charakterystyczna, dynamiczna i rzucająca się w oczy grafika na jaskrawym, pomarańczowym tle - no mistrzostwo! Warto zaznaczyć też, że główną ideą Marty było wykonanie orientalnych potraw ze składników, które bez problemu dostaniemy w Polsce. I tak, mając wszystko pod nosem, możemy zacząć gotować.



Jedyne czego mi zabrakło to więcej opisów jej przygód z podróży. Mogłoby być też więcej zdjęć z wypraw, ale wiecie, to takie moje małe czepianie. Nie to miało być ideą książki, wiem, ale po przeczytaniu tych dziesięciu historii nabrałam ochoty na więcej. Ale to może temat już na inną książkę? :)


Podsumowując, jest to najlepsza wegańska książka kucharska jaką mam w swoim zbiorze, a uwierzcie mi, że mam ich całe mnóstwo! Wróżę tej pozycji wielki sukces. Marta Dymek jest w formie i podejrzewam, że jeszcze nie raz nas zaskoczy. Z całego serca polecam Wam tę książkę. Wszystkim. Uważam, że nawet Ci, którzy na co dzień nie są weganami, od czasu do czasu z wielką chęcią przygotują te przepyszne dania, które zaserwowała nam Marta. Wielkie ukłony w jej stronę i trzymam kciuki za kolejne fantastyczne projekty, patrząc z lekką, ale pozytywną zazdrością! Marta udowadnia, że nic nie jest niemożliwe, a upór i konsekwencja pozwalają spełniać nawet największe marzenia. :) 

Lubicie książki Marty? Znacie? Gotujecie? :) Książkę kupicie np. TUTAJ

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości księgarni: 




Spodobał Ci się ten post?
Polub mnie na facebooku:

0 komentarze