#122. WZGÓRZE PSÓW - Jakub Żulczyk

Moja ocena: 4/5!
Tytuł: Wzgórze psów
Tytuł oryginalny: Wzgórze psów
Autor: Jakub Żulczyk
Wydawnictwo: Świat Książki
Liczba stron: 864
Data wydania: 26.04.2017
Cena katalogowa: 42,90 zł

Jeszcze nigdy nie przeczytałam tak szybko, tak grubej książki. Cóż to była za treść! Wiedziałam, że Jakub Żulczyk pisze dobre książki, ale żeby aż tak?! :) Nie mam pojęcia skąd te niektóre negatywne opinie.. Moim zdaniem wynika to z faktu, że niektórzy powinni takie książki omijać szerokim łukiem, ponieważ nie są na nie gotowi. Do nich trzeba po prostu dorosnąć. A wszystkie zarzuty, że za dużo wulgaryzmów, że nie ma akcji, że dużo niepotrzebnej treści, że za gruba - ja się z nimi kompletnie nie zgadzam. Ale każdy ma prawo do własnego zdania. Głupotą byłoby pisać książkę, która spodoba się wszystkim. U Żulczyka zauważam sztukę, która nie jest absolutnie cukierkowa i pisana jest pod konkretnego czytelnika. Dla mnie ta powieść jest do bólu prawdziwa, a prawda zawsze jest niewygodna i nie podoba się większości. 

Będę ją dzisiaj polecać, także osoby, które twierdzą, że moje recenzje są przereklamowane niech tego nie czytają, ponieważ tekst jest bardzo pozytywny. :) 

Do rzeczy. Głównym bohaterem jest Mikołaj, który napisał książkę o rodzinnym Zyborku, do którego nie pała wielką miłością, a co za tym idzie napisał niezbyt pozytywną książkę na jego temat. Książka osiągnęła niesamowity sukces, a Mikołaj zarobił na niej wiele pieniędzy. Ta nowa sytuacja i nagły przypływ gotówki sprawiły, że Mikołaj rzucił się w wir używek. Spadł na samo dno. Poznał Justynę, która z tego dna go wyciąga, a w późniejszym czasie została jego żoną. Małżonkowie mają problemy finansowe, które zmuszają ich do przeprowadzki do Zyborka, miejscowości, której Mikołaj nienawidzi. Po przeprowadzce zaczynają dziać się bardzo dziwne rzeczy..


W książce urzekła mnie prawdziwość i realny język bohaterów. Nie oszukujmy się, każdemu z nas w ciężkiej czy stresującej chwili zdarzy się wypowiedzieć kilka wulgaryzmów. I to jest całkiem normalne. Jesteśmy tylko ludźmi. Nie znam nikogo, kto choćby raz w życiu nie rzucił mięsem. Książka Żulczyka to książka o ludzkich słabościach, nałogach, zbrodni i namiętności. Mikołaj jest bohaterem, który symbolizuje nas - ludzi. No bo uderzmy się w pierś i powiedzmy, czy czasem gdy coś idzie naprawdę źle nie udajemy, że wszystko jest w porządku? Żulczyk zmusza do przemyśleń. Po lekturze zastanawiamy się czym jest zło? I czy można je zwalczać innym złem? Gdzie jest sprawiedliwość i czy w ogóle coś takiego istnieje? Nasunie się Wam tutaj wiele pytań. 

Jednak mimo wszystko mam kilka uwag co do tej powieści. Po pierwsze zauważyłam dziwny napływ zdań, które są nadzwyczaj krótkie. Ba, czasami nawet jest jeden wyraz z kropką. I koniec. Są to ewidentnie takie zapychacze, a tego nie lubię, stąd 4 a nie 5 'gwiazdek'. Gdyby usunąć wszystkie te jednowyrazowe zdania, książka byłaby na pewno trochę krótsza. Po drugie zauważyłam też (choć to pierwsza książka autora, którą czytałam), że Żulczyk lubi się powtarzać. Czasami zdarza mu się napisać coś na początku powieści, po czym odnajdujemy to samo, tylko innymi słowami gdzieś w późniejszych etapach historii. Wydaje mi się, że jest to do dopracowania, a z większą ilością napisanych książek styl Jakuba będzie coraz lepszy. 

Podsumowując, jeśli szukacie książki z nieoczywistym humorem, którego nie znajdziecie nigdzie indziej to książka jest dla Was. Dobry thriller, który może nie wciąga od pierwszych stron, jednak gdy się już rozkręci..oj to się dzieje. Gorzkie wspomnienia wieku młodzieńczego i główny temat zła to treści, które pozwalają czytać książkę bardzo szybko. I do tego to zakończenie.. Dla mnie jest bardzo dobrze! :) 

Czytaliście?

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości wydawnictwa:

Spodobał Ci się ten post?
Polub mnie na facebooku: 

0 komentarze