#86. KSIĘGA MORZA - Morten A. Strøksnes

Moja ocena: 4/5!
Tytuł: Księga morza
Tytuł oryginalny: Havboka
Autor: Morten A. Strøksnes
Wydawnictwo: Literackie
Liczba stron: 340
Data wydania: 16.03.2017
Cena katalogowa: 38,00 zł

"Morze ma wiele barw. A co jest dźwiękiem morza?"

Książka zachwyca już od pierwszych stron. Ostatnio bardzo polubiłam się z tego typu publikacjami - o pięknie natury. Autorzy wskoczyli na całkiem inny poziom pisząc takie książki, ponieważ nie podają już tylko samych 'suchych' faktów, lecz pięknie opisują otaczającą ich przyrodę. Ta książka jest szczególnie dobra, ponieważ opisy są genialne. Dzięki niej możemy zaczerpnąć świeżego powietrza nie wychodząc z domu! Trudno się od niej oderwać i szczerze Wam ją polecam. 

Morten napisał dobrą książę o morzu! Najogólniej rzecz ujmując, jest to opowieść o polowaniu na rekina polarnego, który jest jednym z najdziwniejszych zwierząt, zarówno z wyglądu jak i z zachowania. Autor wplata w swoje opowiadania wiele dygresji, co trochę zaciera granicę pomiędzy głównym wątkiem na temat rekina, a historią norweskich badań mórz, oceanów i rybołówstwa. Książka jest swoistym kompendium wiedzy na temat faktów biologicznych, oceanograficznych czy historycznych. Taka morska wiedza w pigułce.


Fajne jest też to, że autor zwraca uwagę, że nie jesteśmy sami na tym świecie i że trzeba dbać o to, co nas otacza. Musimy zastanowić się nad sobą, jaką rolę pełnimy w ekosystemie i jakie jest nasze miejsce w przyrodzie. Nie powinniśmy nadużywać naszego miejsca. Szkoda, że tak mało ludzi to rozumie. Pewne procesy na Ziemi są odwracalne, ale trwają tysiące lat. Dlaczego nikt się nad tym nie zastanowi przez chwilę? Autor fajnie nakreśla, że człowiek bardzo oddalił się w dzisiejszych czasach od przyrody i w ogóle jej nie docenia, szkodząc tym samym sobie. Bo w świecie wszystko ma swój cel i wszystko się ze sobą łączy, a niszcząc przyrodę niszczymy również siebie, jako gatunek ludzki.

Zabrakło mi trochę humoru. Całość ma wydźwięk raczej pogodny, lecz żartów tutaj jak na lekarstwo. Nie wiem, może się czepiam, może to taki temat, że się nie dało.. Ciężko stwierdzić. Podsumowując, tytuł trochę mylący, ponieważ sam połów zajmuje w książce naprawdę niewiele miejsca. Jeśli więc nastawicie się na lekturę o fascynujących sposobach jak złowić rekina giganta to się zawiedziecie.

Ogólnie książka do przeczytania, bardzo dobra, skłaniająca do refleksji, z pięknymi opisami przyrody. 

Czytaliście? :) 

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości wydawnictwa: 


Spodobał Ci się ten post? 
Polub mnie na facebooku: 

0 komentarze