#52. - TRYLOGIA O PEWNEJ DZIEWCZYNCE - Catherynne M. Valente

"O pewnej dziewczynce i jej podróży wokół Krainy Czarów na okręcie własnoręcznie wykonanym"

Moja ocena: 4/5!
Tytuł: O pewnej dziewczynce i jej podróży wokół Krainy Czarów na okręcie własnoręcznie wykonanym
Tytuł oryginalny: The Girl Who Circumnavigated Fairyland in a Ship of Her Own Making
Autor: Catherynne M. Valente
Wydawnictwo: M
Liczba stron: 344
Data wydania: 30.09.2015
Cena katalogowa: 34,90 zł.

Jeśli lubicie "Alicję w Krainie Czarów" Lewisa Carrolla to z pewnością polubicie tę książkę, jak i całą trylogię. Można by się doszukać także inspiracji z "Czarnoksiężnika z Krainy Oz" czy "Opowieści z Narnii". Jednak mimo wielu podobieństw do znanych nam baśni autorce udało się stworzyć swoją własną, nieszablonową i oryginalną historię, o wdzięcznym tytule, która jest równie wciągająca. 

„Dawno, dawno temu, dziewczynka o imieniu September była bardzo, ale to bardzo, znudzona rodzinnym domem, gdzie codziennie zmywała te same różowo-żółte filiżanki…” – tak zaczyna się ta niezwykła opowieść, która porwała mnie do samego końca. 

September to postać, która skrada serce czytelnika. Jest niezwykle inteligenta, wrażliwa i trochę uparta. Nie umie przejść obojętnie obok krzywdy ludzkiej. Catherynne M. Valente pisze pięknym językiem i ma niesamowitą wyobraźnię. Opisy Krainy Czarów są tak cudowne i magiczne, że czytelnik nie ma najmniejszej ochoty odkładać książki i wracać do rzeczywistości. Płynna fabuła, mnóstwo przygód i poczucie humoru, które na pewno wywoła uśmiech na niejednej twarzy. Jakby tego wszystkiego było mało, w środku znajdziemy piękne ilustracje, które jeszcze bardziej wprowadzą nas w ten bajkowy świat. 

Teoretycznie książka skierowana jest głównie dla dzieci, jednak uważam iż dorosły czytelnik także doceni tę historię. No bo któż z nas nie chciałby przenieść się do krainy pełnej czarów i oderwać się na chwilę od trosk dnia codziennego? Odnajdziecie tutaj pewien żal za minionym dzieciństwem, jednak będzie to uczucie pozytywne. Wrócicie pamięcią do tych pięknych, beztroskich lat, kiedy nic prócz kawałka gumy do skakania i kamyków nie miało większego znaczenia. Tak więc moim zdaniem jest to książka dla czytelników w każdym wieku.

"O pewnej dziewczynce oraz o tym jakie harce wyczyniała pod Krainą Czarów"
Moja ocena: 4/5!
Tytuł: O pewnej dziewczynce oraz o tym jakie harce wyczyniała pod Krainą Czarów
Tytuł oryginalny: The Girl Who Fell Beneath Fairyland and Led the Revels There
Autor: Catherynne M. Valente
Wydawnictwo: M
Liczba stron: 260
Data wydania: 22.02.2016
Cena katalogowa: 34,90 zł.

Kiedy przystępujemy do czytania drugiego tomu jakiegoś cyklu, zwykle mamy wielkie oczekiwania, a na autorze spoczywa nie lada wyzwanie. Jak Catherynne poradziła sobie z tym ciężarem? Moim zdaniem rewelacyjnie! Książka jest bezpośrednią kontynuacją przygód September, która znów, znudzona codziennością w dniu swoich trzynastych urodzin trafia do zaczarowanych miejsc. Ponownie przeżywa mnóstwo ciekawych przygód i spotyka nowych oraz starych przyjaciół. 

Świat wykreowany przez autorkę znów skrywa wiele tajemnic, a jej wyobraźnia wręcz imponuje. No bo, w której innej książce znajdziemy miasta złożone z samych schodów, sposobach uprawy poezji czy handlu godzinami? Gdzie indziej po torach ze srebrzystych łez pędzi pociąg, lub w której innej kopalni niebieskie kangury wydobywają minerały umożliwiające przypomnienie sobie tego co zapomniane? Niemal na każdej stronie znajdziemy jakąś inteligentną uwagę ubraną w szatę baśniowości. Wszystkie strony dosłownie przepełnione są magią. Jest to naprawdę bardzo dobra i mądra książka dla dzieci i nie tylko. 

Mimo całej baśniowości autorka nie zapomniała poruszyć bardzo ważnych kwestii takich jak życiowy cel, przebaczenie, podejmowanie trudnych decyzji czy konsekwencje jakie niosą ze sobą konkretne uczucia. Autorka nakreśla nam również, że w głębi duszy każdy z nas ma swoją ciemną stronę i nie musi być ona wcale taka zła. 

Druga część magicznego cyklu równie mocno wciąga czytelnika co część pierwsza. Pełna energii, szaleństwa i magii proza nie tylko dla najmłodszych, ale i dla tych, którzy znów mają ochotę poczuć się dziećmi. Przygoda, którą zdecydowanie warto przeżyć, bo to jedna z tych, które zdarzają się naprawdę rzadko. 

"O pewnej dziewczynce, która wzleciała nad Krainę Czarów i przecięła Księżyc na pół"
Moja ocena: 3,5/5!
Tytuł: O pewnej dziewczynce, która wzleciała nad Krainę Czarów i przecięła Księżyc na pół
Tytuł oryginalny: The Girl Who Soared Over Fairyland and Cut the Moon in Two
Autor: Catherynne M. Valente
Wydawnictwo: M
Liczba stron: 352
Data wydania: 21.09.2016

Cena katalogowa: 34,90 zł.

Jeśli chodzi o część trzecią, to ta zdecydowanie najmniej przypadła mi do gustu. Jest po prostu inna. September dojrzewa. Ma 14 lat, uczy się jazdy samochodem, dorabia u sąsiadów i odkłada pieniądze. Nie lubuję się już w pomarańczowych sukienkach i widać ewidentnie, że dorasta. Jednak mam wrażenie, że i autorka dorosła swym stylem pisania. Moim zdaniem, nie jest to już książka stricte dla dzieci, ponieważ pełno tu słów, które dla dziecka mogą być niezrozumiałe. Porusza ciężkie tematy takie jak polityka i ekonomia, a także zastanawia się nad ścieżką zawodową 14-letniej September. Zawiodłam się też kilku miejscach, gdzie aż prosiło się o puszczenie wodzy fantazji. Wiem, po poprzednich częściach na co stać autorkę, jednak tutaj zdecydowanie zabrakło mi jej wyobraźni.

Niemniej jednak trzecią część również warto przeczytać, choćby ze zwykłej ciekawości, jak zakończyła się ta nieszablonowa historia małej September.


Podsumowując, polecam Wam całą trylogię, zwłaszcza pierwsze dwie części dla Waszych pociech i nie tylko, :) Dajcie się przenieść do krainy magii i powróćcie do swojego dzieciństwa, które być może znów obudzi w Was żądzę przygód i dążenia do spełnienia własnych marzeń! :)

Czytaliście może? Słyszeliście o tej serii?

Za możliwość przeczytania książek serdecznie dziękuję wydawnictwu:


Spodobał Ci się ten post? 
Polub mnie na facebooku:

3 komentarze

  1. Mam pytanie, o dwóch pierwszych częściach cyklu pisałaś w samych superlatywach, a mimo to dałaś im tylko 4 z pięciu punktów. Czy coś było z nimi nie tak? A może maksymalna ocena jest zarezerwowana wyłącznie dla naprawdę wyjątkowych pozycji?

    OdpowiedzUsuń
  2. Dokładnie tak, 5 zarezerwowana jest dla prawdziwych perełek :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Przypomina mi to anegdotkę o wykładowcy, który nawet najlepszym studentom zaliczał przedmiot na 3, bo uważał, że na 4 to wie on, a na 5 to tylko Pan Bóg.
    Hmm. Chyba właśnie dlatego nie jestem fanką skal pięciopunktowych (preferuję dziesięciopunktowe). Za bardzo kojarzą się z ocenami w szkole, co powoduje, że widok oceny 4 na 5 przywodzi na myśl dzieło zaledwie dobre, a nie bardzo dobre. Na przykład, po lekturze Twojej recenzji miałam w głowie pewien rozdźwięk: z jednej strony niby wiedziałam, że dwa pierwsze tomy są warte przeczytania, bo przecież zachwalałaś je w tekście, ale jednocześnie czułam, że to raczej nie jest trylogia, którą muszę poznać. Dopiero później zorientowałam się, iż to widok owego agresywnego, czerwonego 4/5 tak na mnie wpłynął. Może, gdy kiedyś któraś z tych książek wpadnie mi w ręce w antykwariacie, przejrzę ją i zastanowię się, czy aby nie kupić, ale w księgarni ich raczej nie zamówię, a przynajmniej nie w najbliższym czasie, bo nadal jestem pod wrażeniem, że jest wiele innych pozycji znacznie bardziej wartych mojego czasu i pieniędzy.

    OdpowiedzUsuń