#50. AMERYKAŃSKA SIELANKA - Philip Roth

Moja ocena: 4,5/5!
Tytuł: Amerykańska sielanka
Tytuł oryginalny: American Pastoral
Autor: Philip Roth
Wydawnictwo: Literackie
Liczba stron: 608
Data wydania: 12.01.2017
Cena katalogowa: 49,90 zł.

"Amerykańska sielanka" została nagrodzona nagrodą Pulitzera. Wcale mnie to nie dziwi, ponieważ jest świetna! Kolejna dobra książka warta waszej uwagi.

Główny bohater przedstawiony jest jako mężczyzna, którym chciałby być każdy facet, oraz którego chciałaby mieć u swojego boku każda kobieta. Jest to człowiek idealny. Dobrze wykształcony, majętny, wybitny sportowiec mający na swoim koncie liczne osiągnięcia oraz mąż Miss New Jersey. Człowiek, któremu szczęście życiowe towarzyszy na każdym kroku. "Szwed" Seymour Irving Levov, o którym tutaj mowa, już jako dziecko wyróżniał się kolorem włosów, genialną grą w futbol oraz był szczególnie lubiany przez swoich rówieśników. Uczęszczał do żydowskiego prywatnego liceum. W końcu na świat przychodzi córeczka Marry, a Seymour w 1958 roku zostaje młodym prezesem firmy rękawiczniczej, którą założył jego ojciec. Wydawać by się mogło, że nic już nie może przerwać tej sielanki, którą było jego idealne życie. Jednak los bywa bardzo przewrotny, a dzieci nieposłuszne.. Idealne życie przerywa wiadomość, że córka stała się terrorystką i dokonała zamachu bombowego, w którym zginął niewinny człowiek. I tak oto ukochane dziecko staje się plamą na honorze idealnej, dobrze sytuowanej amerykańskiej rodziny.

Szwed jest tym faktem załamany jednak nie potrafi winić tylko córki, bo co jeśli jej działania i postępowanie to skutek jego błędów wychowawczych? Czy uda mu się zrozumieć działania dziecka, które miały tak tragiczny skutek? Córka przecież była pogodna, radosna i żywiołowa jako dziecko. Gdzie się więc pomylił? W gimnazjum zaczęła protestować przeciwko wojnie w Wietnamie i związała się z terrorystami. Szwed dzielnie to wszystko znosił. Starał się robić dobrą minę do złej gry i osłaniał swoją rodzinę. Jego córka nienawidziła Ameryki, natomiast on sam kochał ten kraj, który dał mu wszystko co najlepsze. Mary obudziła ojca z  ,,wytęsknionej amerykańskiej sielanki i pchnęła w jej antytezę, w furię, terror i desperację antysielanki - w iście amerykański obłęd."


Córka zniknęła na wiele lat i choć zrobiła straszną rzecz, Szwed nigdy nie umiał wyprzeć z siebie nadopiekuńczości i ojcowskiej miłości, którą obdarzył ją za młodu. Nigdy nie mógł o tym zapomnieć i dogłębnie analizował z żoną wydarzenia z dzieciństwa, w poszukiwaniu błędu, który ewentualnie popełnili, oraz który mógł wpłynąć na jej późniejsze zachowanie. Dziewczynka miała wszystko: kochających rodziców, pieniądze, zdrowie, urodę oraz wszystkie możliwe zalety. Jedyną jej wadą było jąkanie, na tyle duże, że nie mogła normalnie, bez upokorzenia złożyć zamówienia w restauracji. Ale czy to byłby wystarczający powód do popełniania tak okropnych czynów? 

Roth bardzo dobrze pokazuje, że od pełni szczęścia do wielkiej tragedii i upadku potrzeba naprawdę niewiele. Zwykle całość zaburza jeden niewielki krok. "Amerykańska sielanka" to powieść bardzo społeczna i polityczna. Ambitna, wielowątkowa i poruszająca. Nic tu nie jest jednoznaczne, a wiele scen to moim skromnym zdaniem literackie majstersztyki. Autor bardzo trafnie oddaje ducha epoki i bez problemu jesteśmy w stanie dopasować się do życia amerykańskiego społeczeństwa lat 60-tych, w którym terroryzm polityczny dopiero się narodził. Książka w każdym calu doskonała. Znakomita proza, która potrafi nieźle zaciekawić. Lektura zmusza do zastanowienia się nad tym, czy jest sens dążyć ślepo do idealnego życia. Czy to co mamy obecnie jest naprawdę takie złe? 

Polecam tę książkę wszystkim, zwłaszcza miłośnikom ambitnej literatury. Powieść na pewno Was nie zawiedzie, a Wy docenicie genialną prozę Philip'a Roth'a. 

Czytaliście? Jak wrażenia? :) 

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości wydawnictwa: 

Spodobał Ci się ten post?
Polub mnie na facebooku:

2 komentarze

  1. Nie miałam możliwości aby przeczytać tę powieść, ale byłam na filmie w kinie i zrobił na mnie dość spore wrażenie. Obawiam się jednak, że męczyłabym się z tą książką, ale nie spisuję jej na straty bo jestem nią zaciekawiona i może uda mi się ją kiedyś jednak przeczytać :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Właśnie film jeszcze przede mną. Słyszałam, że zbiera dość spore pochwały. :) No pewnie, nie ma co spisywać na straty, tak jak piszesz, może kiedyś nadarzy się okazja to wypożyczysz z biblioteki lub będzie jakaś fajna promocja.. :D

    OdpowiedzUsuń