#48. DZIEŃ DOBRY, PÓŁNOCY - Lily Brooks - Dalton


Moja ocena: 4/5!
Tytuł: Dzień dobry, północy
Tytuł oryginalny: Good Morning, Midnight
Autor: Lily Brooks-Dalton
Wydawnictwo: Czarna Owca
Liczba stron: 272
Data wydania: 11.01.2017
Cena katalogowa: 34,99 zł.

Samotność to bardzo przykre uczucie, które wynika głównie z braku pozytywnych relacji z innymi osobami, jednak tak naprawdę nikt z nas nie wie czym dokładnie jest, dopóki sam się z nią nie zetknie. Każdy człowiek inaczej na nią reaguje, jedni tracą zmysły, drudzy popadają w głęboką depresję, a jeszcze inni odkrywają w sobie talent, o jakim wcześniej nawet nie mieli pojęcia. Dziś chciałam zaprezentować Wam debiutancką powieść Lily Brooks - Dalton. 

"Dzień dobry, północy" to książka, która opowiada o dominującej samotności. Poznajemy Augustine'a, człowieka, który od wielu lat jest badaczem i obserwatorem gwiazd na kole podbiegunowym, oraz Sully, która jest astronautką i właśnie wraca z misji na Jowiszu - trudnej wyprawy na niezbadanych dotąd terenach kosmosu. Każda z tych osób ma wokół siebie innych ludzi, jednak oboje muszą zmierzyć się z własnymi emocjami, które siedzą w ich głowach. Nieubłaganie dogania ich przeszłość i lęk przed tym co nadejdzie. Na Ziemi zapanowała cisza, zupełnie nie wiadomo dlaczego, jednak nie ma kontaktu z innymi ludźmi, jakby miała miejsce jakaś globalna katastrofa. Augustine stara się przetrwać. Dosłownie, ponieważ musi zadbać o ciepły kąt i jedzenie, a także zebrać myśli, poukładać sobie wszystko i walczyć o to by "nie zdziczeć". Sully natomiast nie musi się martwić o podstawowe potrzeby takie jak schronienie czy pożywienie, jednak musi zmierzyć się ze swoją głową. Rozdziały o Sully i Augustine wzajemnie się przeplatają, dzięki czemu dostajemy bardzo intrygującą i ciekawą całość. Co łączy obie te postaci? Oczywiście musicie sami się dowiedzieć.


Książka ta nacechowana jest wieloma emocjami i zahacza o wiele tematów. Co robić kiedy dręczy nas przeszłość, ale nie możemy już niczego zmienić? Jak żyć z samym sobą kiedy świadomie się okłamujemy? Poszukiwanie celu i sens życia, nieskończoność kosmosu i jeden mały człowiek w tym ogromnym wszechświecie.. Powieść zastanawia i zmusza do refleksji. Nie spodziewałam się, że historia o samotności będzie tak ciekawa i tak dobra. Lily Brooks - Dalton połączyła obie historie w taki sposób, że nie mogłam się oderwać od książki. Odłożyłam ją dopiero po skończeniu. Im dłużej czytałam i zastanawiałam się nad kolejnymi rozdziałami, tym więcej udało mi się odnajdywać treści i wartości i szybciej dostrzegałam powiązania pomiędzy bohaterami, których tylko pozornie nic nie łączy. Autorka skupiła się wokół konkretnych zdarzeń, a nie na przemyśleniach postaci, więc tak naprawdę sporo się tu dzieje. Oczywiście nie jest to książka niesamowicie dynamiczna, jednak jak na tematykę, którą porusza, jest naprawdę bardzo ciekawa.  Fabuła toczy się płynnie, a to z kolei sprawia, że książkę czyta się bardzo lekko. 

"Dzień dobry, północy" to lektura, która wciąga, zmusza do refleksji i wzrusza do łez. Czasami też potrafi wywołać uśmiech na naszej twarzy. Do tego wszystkiego przepiękna okładka, której nie mogę nawet opisać słowami. Świetnie mieniąca się, której piękna nie da się pokazać na żadnym zdjęciu. Szczerze zachęcam Was do zapoznania się z tą książką. Gwarantuję, że zawróci Wam w głowie. :)

Czytaliście? Jak Wasze wrażenia? 

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości wydawnictwa: 

Spodobał Ci się ten post? 
Polub mnie na facebooku:

2 komentarze

  1. To jedna z lepszych książek jakie czytałam w tym roku i jeszcze ta okładka... Jestem bardzo ciekawa kolejnych pozycji tej autorki:)
    pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. mam dokładnie tak samo <3 :)

    OdpowiedzUsuń