#30. /przedpremierowo/ BYŁ SOBIE PIES - W. Bruce Cameron

Moja ocena: 4/5!
Tytuł: Był sobie pies
Tytuł oryginalny: A Dog's Purpose: A Novel for Humans
Autor: W. Bruce Cameron
Wydawnictwo: Kobiece
Liczba stron: 392
Data wydania: 15.02.2017
Cena katalogowa: 39,90 zł.

Pies to najlepszy przyjaciel człowieka. Wiadomo nie od dziś. Potwierdzi to każdy kto posiada lub kiedyś posiadał takiego czworonoga. Ja niestety nie byłam szczęściarą i nigdy nie miałam psa, jednak kiedy pozwoli mi na to praca i czas, z pewnością wybiorę się do schroniska. Jestem pod wrażeniem ich oddania, wierności i bezwarunkowej miłości, która potrafi dodać otuchy nawet w najgorszej sytuacji. Pies potrafi odmienić życie. Ale czy zastanawialiście się kiedyś jak wygląda to samo życie z jego perspektywy?

Toby nie miał szczęścia. Jako kilkutygodniowe szczenię trafia do schroniska. Jego życie jest krótkie, a codzienność przepełniona strachem. Jednak nie tak kończy się jego historia. I całe szczęście! Toby odradza się ponownie, jako piękny, złotowłosy golden retriever, a jego właścicielem zostaje 8-letni chłopiec o imieniu Ethan. Dzięki niemu zwierzę poznaje smak prawdziwej miłości, przyjaźni i oddania. Już jako Bailey odkrywa swoją życiową misję - dbać o chłopca, uszczęśliwiać i chronić go przed światem. Co prawda dożywa starości, jednak znów rodzi się na nowo. Uświadamia sobie, że jednak musi być jakaś inna misja do wypełnienia. Szuka więc swojego prawdziwego powołania i przystosowuje się do nowego życia cały czas pamiętając, że to Ethan dał mu największą miłość i szczęście.

"Był sobie pies" to dość nietypowa książka ze względu na swoją pierwszoosobową narrację prowadzoną z perspektywy psa. Poznajemy jego różne wcielenia, nosi różne imiona, ma innych właścicieli jednak jego serce ewidentnie należy do Ethan'a. Główny bohater na swojej drodze spotyka wiele różnych ludzi, czasem dobrych, czasem złych.. jednak nikogo nie ocenia. Przedstawia rzeczywistość ze swojej perspektywy nie nasuwając nam własnego zdania. To my dopowiadamy sobie całą resztę o danych osobach. Plusem jest też fakt, że autor nie starał się na siłę przypisać mu ludzkich cech. Dzięki temu wydźwięk całej powieści jest bardziej naturalny, a chyba własnie o to chodziło. Bailey bardzo stara się zrozumieć niektóre zachowania ludzi, jednak nie zawsze mu to wychodzi. Dzięki temu możemy czasami przeczytać zabawne psie komentarze o tychże zachowaniach. Nie ma co czarować, większość wydarzeń jest do przewidzenia, jednak myślę, że autor nie chciał pokazać nam zaskakującej akcji, a niesamowitą więź pomiędzy człowiekiem a psem. I to zdecydowanie mu się udało!

W USA powstała już kontynuacja zatytułowana "A dog journey", a 17.02 na ekranach polskich kin pojawi się ekranizacja "Był sobie pies". Jestem bardzo ciekawa tego filmu, zwłaszcza, że książka jest oryginalna, wzruszająca, ciepła i zabawna. Idealna dla dużych i małych, Autor pisze prostym i przystępnym dla każdego językiem. Psie przygody czasami dają do myślenia.  Szczerze polecam! :)

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości wydawnictwa:




0 komentarze